|
Bank BPS Basket Kwidzyn był w meczu z mistrzem Polski, Prokom Trefl Sopot o krok od sprawienia niespodzianki. Zabrakło przede wszystkim szczęścia w rzutach z dystansu. Kwidzynianie grając przez całe spotkanie jak równy z równym ulegli sopocianom 68-78.
PROKOM TREFL SOPOT-BANK BPS BASKET KWIDZYN 78-68 ( 19-17, 18-12, 23-19, 18-20)
BANK BPS BASKET: Eldridge 6, King 21 ( 2), Żurawski 2, Mazur 9 (1), Dąbrowski 8 (2), Potulski 0, Mordzak 0, Andrzejewski 6 (1), Ansley 16 (2)
To miał być pojedynek Dawida z Goliatem. Prokom Trefl Sopot przewyższa znacznie Bank BPS Basket zarówno pod względem kadrowym jak i finansowym. Na boisku nie było widać tej różnicy. Goście przystąpili do meczu bez kompleksów przed renomowanym rywalem.
Od początku, ku zaskoczeniu milczącej na znak protestu sopockiej publiczności, natomiast ku uciesze kilkudziesięcioosobowej grupie kibiców z Kwidzyna inicjatywa należała do przyjezdnych. To koszykarze z Kwidzyna dyktowali warunki gry i w połowie pierwszej kwarty prowadzili 13-7. Gospodarze na pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu wyszli w ostatniej minucie pierwszej odsłony. Nie oddali go do końca. Jednak przewaga gospodarzy nie był oszałamiająca. To była dla faworyzowanych gospodarzy do ostatnich minut prawdziwa droga przez mękę. Sopocianie mieli bardzo poważne problemy z organizacją gry. W pierwszych minutach każdy z graczy próbował przejąć rolę rozgrywającego. Koszykarze Bank BPS Basket próbowali gonić wynik rzutami z dystansu. Jednak w tym spotkaniu, podobnie jak rzuty wolne nie było to ich najmocniejszą bronią. Na 33 oddane rzuty zza linii 6,25 metra tylko osiem znalazło drogę do kosza, w pierwszej połowie 2 na 18. Podobnie było z rzutami wolnymi 8/15, w pierwszych dwóch kwartach 1 na 4. Dobre spotkanie rozgrywał najskuteczniejszy w zespole z Kwidzyna Mike King. To głównie dzięki niemu oraz drugiego Mike’a, Ansleya zespół Bank BPS Basket nie pozwolił w ciągu pierwszych 20 minut gospodarzom na przewagę większą niż kilka, najwyżej 12 punktów. Kwidzynianie legli, gdy Prokom Trefl zaczął grać strefą., a próby rzutów z dystansu kończyły się przy fiaskiem. W trzeciej kwarcie przewaga gospodarzy wynosiła już 14 punktów. Sytuację nieco poprawiły dwa celne rzuty za trzy Piotra Dąbrowskiego. Dzięki czemu w 29 minucie Bank BPS Basket przegrywał tylko 45:52. Wówczas jednak akcją 2+1 popisał się Thomas van den Spiegel i przed ostatnią kwartą Prokom wygrywał 60:48. W końcówce Basket jeszcze raz spróbował pokusić się o niespodziankę. Sygnał do ataku dał King, który zdobył w tej kwarcie 10 pkt, a kiedy dwa razy z rzędu za trzy trafił Michael Ansley można było jeszcze mieć nadzieję, na niespodziankę. Niestety, dla miejscowych, dwa razy za trzy trafił Donatas Slanina. To pozwoliło miejscowym na dowiezienie bezpiecznej przewagi do końca. Wynik spotkania ustalił w ostatnich sekundach meczu rzutem z półdystansu Mike King, który był najskuteczniejszym graczem w zespole gości. King zdobył 21 punktów. Dobrze zaprezentował się także Michael Ansley, który zaliczył double-double, 16 punktów i 11 zbiórek. Bank BPS Basket przegrał z mistrzem Polski 68-78.
PO MECZU POWIEDZIELI:
Eugeniusz Kijewski ( trener Prokom Trefl Sopot)
Jestem przede wszystkim zadowolony ze zwycięstwa. Gra była dużo lepsza niż w ostatnich spotkaniach. W dzisiejszym meczu były już elementy, m.in. kontrataki, z których jestem zadowolony. Zawodnicy pokazali, że umieją walczyć. Trzeba jeszcze sporo poprawić, dużo popracować, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Chciałbym podziękować kibicom, którzy nam dzisiaj bardzo pomogli. Nie spodziewałem się jak głosiły pogłoski, że kibice przyjdą na dzisiejsze spotkanie z bialymi chusteczkami. Już w tym tygodniu w miejsce zwolnionych zawodników zostaną zakontraktowani nowi.
Mariusz Karol ( trener Bank BPS Basket Kwidzyn)
Przede wszystkim gratuluje gospodarzom zwycięstwa. Cieszę się, że w meczu z tak renomowanym zespołem jak Prokom Trefl nie było blamażu, zespół podjął walkę i wypadliśmy przyzwoicie. Wygraliśmy nawet, grając dużo niższym składem od przeciwnika zbiórki. Nasi zawodnicy z każdym meczem nabierają doświadczenia. Część z nich grała do tej pory jedynie w pierwszej lidze i to stosunkowo niewiele, a tu nagle taki przeskok, gra z drużyną z Euroligi. Padają tu pytania, dlaczego w ostatnich minutach zdjąłem z boiska Eldridge. Courtney po prostu już nie miał siły.
Filip Dylewicz ( Prokom Trefl)
Cieszy przede wszystkim wygrana. Zabrakło trochę zbiórki, za dużo też było strat. Basket postawił nam wysoko poprzeczkę. W kolejnych meczach na pewno będzie jeszcze lepiej, będziemy się rozkręcać z meczu na mecz.
Michael Ansley ( Bank BPS Basket)
Było bardzo miło znowu zagrać w Sopocie. Dobrze mi się dzisiaj grało. Bardzo ambitnie zagrała cała drużyna. Pokazaliśmy, że nie jesteśmy w lidze chłopcami do bicia. Czekamy już na kolejne mecze. Podziękowania dla kwidzyńskich kibiców. Mam nadzieję, że bedą nas dopingować przez cały sezon i będą z nami wszędzie tam gdzie będziemy grali
|