|
Przyznajemy się bez bicia. Wczoraj 1 kwietnia chcieliśmy sobie trochę pożartować. Zamieszczona na naszej stronie wypowiedź trenera Jacka Gembala była jedynie żartem prima aprilisowym. W meczu szkoleniowiec Pruszkowa wystawił najsilniejszy skład, który niestety nie miał litości dla naszych koszykarzy. Znicz wygrał z Basketem 86-84.
Pruszkowianie, mimo że przegrywali niemalże przez całe spotkanie w decydujących momentach potrafili się zmobilizować i wygrać. Tego przede wszystkim, tej mobilizacji zabrakło koszykarzom z Kwidzyna. Podopieczni Mariusza Karola prowadzili pewnie od początku meczu. Były momenty, że nawet 21 punktami. „Wygrywali” także zdecydowanie w ilości popełnianych fauli. Graliśmy nieźle, ale niestety w opinii sędziów bardzo często faulowaliśmy. Wszystkie kwarty wyglądały podobnie. Koszykarze Basketu mieli na swoim koncie ok. 6-7 minuty po 7-8 fauli, a konto gospodarzy było zerowe lub najwyżej z jednym, góra dwoma przewinieniami. Były to m.in. faule za niesportowe zagranie koszykarza z Kwidzyna czy przewinienie techniczne dla ławki. Na szczęście dla przyjezdnych gospodarze pudłowali w znakomitej większości przypadków z rzutów wolnych. Ta indolencja rzutowa koszykarzy Znicza zmieniła się w czwartej kwarcie. Kwidzynianie myśleli chyba, że już wygrali mecz i przestali grać. Pokazali koszykówkę w jak najgorszym wydaniu, taką z sobotniego spotkania ze Zniczem.
Dobry mecz w zespole kwidzyńskim zagrali nieliczni, przede wszystkim Dariusz Lewandowski, który wyszedł pierwszej piątce oraz momentami Piotr Dąbrowski i Hubert Mazur. W zwycięstwie zespołu z Pruszkowa na pewno duży udział miała publiczność. Ostatnie minuty grano przy ogłuszającym dopingu całej sali, która zagrzewała swoich koszykarzy do gry bez względu na wiek dopingując śpiewem i oklaskami na stojąco !!
Znicz Pruszków- Basket Kwidzyn 86-84 ( 20-27, 18-24, 23-19, 25-14)
Basket: Lewandowski 20, Dąbrowski 11, Andrzejewski 11, Lofton 10 (1), Mordzak 8, Mazur 7, Puncewicz 6(2), Olszewski 6, Milewski 5.
|