Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez strone
Do prawidlowego dzialania strony potrzebujesz Flash Player
Pobierz Flash Player
 
Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez stronę
Do prawidłowego działania strony potrzebujesz Flash Player 9
Pobierz Flash Player
 
Zawodnicy
Klub
Historia Klubu
Trenerzy
Awans 2006/07
Regulamin serwisu
Linki
Terminarz
Statut Klubu

 

 
 
21 października 2009 redakcja
 
 

WARSZAWA ZDOBYTA

 
 

MTS Basket Kwidzyn po ostatnim bardzo wysoko wygranym spotkaniu z OSSM Warszawa 101:38 nie zwalnia tempa i pokonuje kolejny stołeczny zespół. Tym razem koszykarze z Kwidzyna pokonali Unibet Legię Warszawa 66:64. Basket po trzeciej kwarcie przegrywał ośmioma punktami, jednak dzięki bardzo dobrej postwie w ostatniej odsłonie spotkania wygranej 28:18 ostatecznie pokonuje Legię różnicą dwóch punktów. Dobry mecz rozegrał Marcin Kowalewski, który zaliczył double-double 21 punktów i 13 zbiórek. Na wyróżnienie zasługuje także Mateusz Bieg zdobywca 17 punktów.

 

Unibet Legia Warszawa - MTS Basket Kwidzyn 64:66 (12-15, 15-10, 19-13, 18-28)

 

MTS Basket: M. Bieg 17 (1); A. Mrozik 2; M. Drewa 0; Ł. Wilczek 2; D. Cywinśki 8; J. Drozd 0;

                     T. Wilczewski 2; M. Kowalewski 21 (1), K. Mielnik 3; S. Grzesiński 9 (1), B. Konare 2

 

Unibet Legia: P. Kotynia 2; P. Podobas 11 (1); P. Stokłuska 0; R. Pacocha 0; S. Złomańczuk 0;

                     T. Rudko 11 (1); M. Chojecki 0; M. Balicki 4; P. Nawrot 25 (2); M. Kowalik 11 (1)

 
 
Komentarze
dodany przez: J 22 października 2009 o 12:08
Byl to pierwszy mecz nowego Basketu, jaki mialem okazje w tym sezonie ogladac i... musze ze smutkiem oznajmic, ze jestem zdruzgotany. Przede wszystkim postawa trenerow i sposobem rotacji skladem (ktory poza 4 osobami ktore znam z poprzednich sezonow - Kowalewski, Wilczewski, Mielnik, Cywinski - jest kompletnie obcy, no ale nie ma w tym nic dziwnego.
Rywal, ktory nie mial na lawce nawet porzadnego trenera (grajacym coachem byl Pacocha, ktory zreszta srednio przezywal mecz), o malo co nie skopal nam tylkow. W mojej ocenie przyczyna tego byla rotacja skladem, ktora byla tak czesta, ze czasem zawodnicy wyraznie nie mogli sie polapac gdzie kto gra, na jakiej pozycji, czy co ma teraz zrobic (a moze to byl taki zamysl taktyczny?). Niech najlepiej swiadczy o tym fakt, ze najlepszy zawodnik w naszej druzynie a i pewnie jeden z najlepszych podkoszowych w calej lidze, Marcin Kowalewski, siedzial na lawie gdy Legia nam odjezdzala (nawet na 12pkt), a na boisku pod koszezm graly takie asy jak Konar (celowo nie konare, tylko konar bo facet jest suchy jak drzewo) i OLEK "Braciak" Mrozik, ktory de facto nadaje sie do 2ligi ale podworkowej. Braciak Olek rzut ma gorszy nawet od Potulaka w najgorszych czasach, z calym szacunkiem dla Bartka, ktorego z gory przepraszam za porownanie z takim "zawodnikiem". I nawet gdy cierpliwosc tracil do niego, jego wlasny BRAT, to tenze BRAT nie wpuszczal Marcina do walki pod koszem, tylko...Drozda. Sam Drozd na boisku niczemu nie szkodzi, nie to co BRAT Mrozika, ale rowniez niczego nie zmienia, wiec Legia nadal utrzymywala prowadzenie. W tym czasie ciagle rozgrywal kolejny as, a dla mnie po srodowym meczu boiskowy idiota, Lukasz Wilczek. Ten pseudo rozgrywajacy widac jest ulubiencem naszego trenera, wiec w pelni wykorzystujac to zaufanie niemal kazda akcje, a na pewno ich 90%, rozgrywal z takim o to pomyslem: "poklepie sobie pile przez 15 sekund, a nastepnie wjade pod kosz, bedzie co ma byc, po cholera mam ustawiac jakakolwiek akcje, skoro jestem taki swietny" Zazwyczaj konczylo sie to albo niecelnym rzutem, badz strata lub wjazdem pod kosz i oddaniem pilki na obwod, co z kolei owocowalo niecelnym rzutem za 3 (bo co innego mieli zrobic jego koledzy skoro do konca akcji zostaly 3 sekundy?). No dobra, czasem trafiali, stad te asysty. Z krzykow i piskow Mrozika, trenera nie jego BRATA, ten chlopaczek nic sobie nie robil, a kazda nastepna akcje rozgrywal po swojemu. Dopiero gdy przyprawial Mrozika, nie Braciaka, niemalze o zawal ten go sciagal. Wtedy dopiero szanse otrzymywal Tomek Wilczewski. Gdy na boisku przebywal duet Kowalewski-Wilczewski, gdzie chlopaki znaja sie jak lyse konie, odrabialismy straty. Polepszala sie obrona, w ataku marnie bo marnie, ale w koncu gralismy jakies zagrywki, ktore w zasadzie tez sa marne (od razu zastrzegam, ze nie jestem specjalista od jakiejkolwiek taktyki, ale nie jeden mecz widzialem i gralem, wiec mniej wiecej wiem na co patrzec i zwracac uwagi. Oczywiscie rowniez przyznaje, ze sam nic lepszego bym nie wymyslil. Po prostu po trenerze z Ameryki spodziewalem sie czegos wiecej). Gdy zaczynalismy grac lepiej i odrabiac straty, niespodziewanie na boisku ponownie pojawial sie Wilczek. I tak przez caly mecz. Niech najlepiej swiadczy o tym taka oto sytuacja: na 7 minut do konca meczu dochodzimy Legie na 2pkt, a od poczatku kwarty na boisku przebywa tandem Kowalewski-Wilczewski. Legia bierze czas. Ku mojemu zdziwieniu, ktore wywolalo nerwowo-paniczny smiech, na parkiecie pojawia sie ponownie "mistrz w przedluzaniu mysli taktycznej trenera" Wilczek (nie Wilku, jednak jego kosztem). Scenariusz sie powtarza z poprzednich kwart, ten oto "rozgrywajacy" znowu nie organizuje zadnej sensownej akcji, znowu zle podaje, znowu traci pilke, a gdy trener zwraca mu uwage ten ostentacyjnie wypina sie do niego tylkiem. Coz, wydaje sie to nie zachwiac zaufaniem trenera, wiec Wilczek swobodnie kontynuuje swoje fanaberie. Skutkuje to oczywiscie tym, ze Legia znow nam odskakuje na pare punktow. Cale szczescie brat Braciaka trener Mrozik ostatecznie poszedl po rozum do glowy i na 4 minuty do konca sciagnal boiskowego idiote wpuszczajac ponownie Wilczewskiego. Piatka Kowalewski, Cywinski, Bieg, Grzesinski, Wilczewski odrabiaja straty, wychodza na prowadzenie (nawet 6 punktowe, w ciagu 4 minut, co nie udalo sie Wilczkowi przez cale spotkanie) i ostatecznie wygrywaja mecz. Co prawda powinien skonczyc sie on wynikiem 61 do 66, ale przypadkowo na sekunde do konca Grzesinski fauluje przy rzucie za 3pkt zawodnika Legii.
Co do reszty to niewiele mam do powiedzenia. Konare to konar, wiec niech to starczy za komentarz. O Drozdzie pisalem; Cywinski to stary wyjadacz niejednych parkietow i to widac, mocny punkt zespolu; Braciak Mrozik wiadomo; Krzyskowi Mielnikowi wciaz brakuje pewnosci siebie, wiec moze byc tylko lepiej, do konca sezonu jeszcze daleko; Bieg bardzo pozywynie, chlopak dobrze sie rusza po boisku, podejmuje niezle decyzje rzutowe, wielki plus; Grzesinski ma potencjal, walczy, broni, ale duzo rzutow i wejsc pod kosz bylo po prostu bez sensu, zdecydowanie za dlugo przebywal na boisku; No i ten Wilczek. Wbrew temu co wyzej mam i cos dobrego o nim do powiedzenia. Mianowicie, jako "dwojka" nie rzuca sie w oczy, potrafi dobrze ustawic sie w walce przy zbiorce, ma szybkie rece wiec niezle wybiera rywalom pilki. Jednak jako rozgrywajacy jest niedosc ze bezuzyteczny, to szkodzi i to bardzo; Drewa za krotko przebywal na boisku by cos o nim powiedziec; Kowalewski to nasz najjasniejszy punkt; Wilczewski zdecydowanie powinien byc pierwszym rozgrywajacym, bo choc nie widac tego po statystykach (ten sam typ co Piotrek "Daber" Dabrowski, w statystykami nie raz a na boisku wiele znaczy. Co do Dabera to mam nadzieje, ze tak jak ja sledzicie jego losy!), ale druzyna gra dobrze dopiero wtedy, gdy on nia dryguje. Poza tym nikt tak nie walczy w obronie.
Tak wiem, nie moge pisac w ten sposob o druzynie, skoro widzialem dopiero jeden mecz. Jednak ktos kto interesuje sie koszykowka cale swoje zycie, moze wyczuc od razu: komu trener ufa, kogo lubi a kogo nie, jaki zawodnik ma charakter, komu zalezy, jak budowane sa zagrywki a jak egzekwuje to rozgrywajacy. Mozna tez latwo rozroznic komu mecz wyszedl a komu nie, dlatego tak ostro napisalem o Braciaku Mroziku i Wilczku. Jak w przypadku tego pierwszego nie mam nic wiecej do powiedzenia niz skwitowanie go mianem gracza podworkowego (bez obrazy dla osob ktore graja na podworkach, w tym i ja, ale mam nadzieje ze rozumiecie o co mi chodzi), tak w przypadku Wilczka jasno bylo widac, ze on taki juz jest i nie moze byc rozgrywajacym, a na pewno juz nie pierwszm! Chlopak jako rozgrywajacy jest po prostu boiskowym idiota. Nie mozna tak grac.
Pomimo wszystko nadal bede pokladal spore nadzieje w tym zespole, jest bardzo mlody i ma potencjal. Oby tylko chlopacy chcieli tego samego co kibice, a trenerzy patrzyli na obiektywnie na gre a nie koneksje i sympatie.
Jezeli ktos sie obrazil za to co wyzej, to bardzo dobrze, niech to zmusi go do myslenia. Tylko oby nie o tym, ze jestem anonimowy wiec sobie pisze bzdury, bo nie jestem i wcale nie kryje sie z tym co mam do powiedzenia :)
A moze po prostu za duzo wymagam od II ligi?

Pozdrawiam i do zobaczenia na halach,
J.
 
Dodaj komentarz:
Twój komentarz zostanie wyemitowany
po zatwierdzeniu jego tresci przez moderatora.


Aby dodawać komentarze, musisz się zalogować.

 

 

  Junior II Liga - 1 kolejka  
 
VS
 
 
Z kim AS Mrągowo
Wynik 82-45
Data 17.10.2013
Gdzie Kwidzyn
 
 
statystyki podsumowanie
 
  Walka o II Liga - 2 kolejka  
 
VS
 
 
Z kim Uks Bryza Kolbudy
Gdzie Kwidzyn
Data 20.10.2013
Godzina 17:00