Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez strone
Do prawidlowego dzialania strony potrzebujesz Flash Player
Pobierz Flash Player
 
Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez stronę
Do prawidłowego działania strony potrzebujesz Flash Player 9
Pobierz Flash Player
 
Zawodnicy
Klub
Historia Klubu
Trenerzy
Awans 2006/07
Regulamin serwisu
Linki
Terminarz
Statut Klubu

 

 
 
7 lutego 2009 redakcja
 
 

PRZEGRALI Z POLONIĄ I MIKE ANSLEYEM

 
 

Koszykarze Bank BPS Basket Kwidzyn nie dali rady Polonii Warszawa przegrywając 82-85. Kwidzynianie jeszcze w trzeciej kwarcie wygrywali 20 punktami. Niestety przegrywając ostatnie 10 minut 14-32 schodzili z parkietu pokonani. Na koncie kwidzynian było dwa razy więcej fauli niż w zespole gospodarzy 26-13. Z dwóch koszykarzy, Radosława Hyżego i Mike Ansley’a, którzy grali w przeddzień urodzin zdecydowanie lepszym okazał się starszy o 10 lat od Hyżego, były gracz Basketu Kwidzyn 42-letni Ansley, który zdobył 37 pkt. w tym pięć razy trafił zza linii 6.25 metra.

 

Koszykarze Bank BPS Basket prowadzili w tym spotkaniu do 39 minuty i 45 sekundy. Momentami, jak w trzeciej kwarcie bardzo wysoko, 20 punktami. Katem Basketu okazał się Greg Harrington, który na 15 sekund przed zakończeniem spotkania rzutem za trzy wyprowadził Polonię na prowadzenie. Rzutem za trzy sytuację próbował ratować Vladimir Tica. Sędziowie uznali, że Serb przekroczył linię 6.25 metra i zapisali na jego konto 2 punkty.  Dzieła zniszczenia dokonał równo z syreną Kevin Johnson.

 

Kwidzynianie wygrywali pewnie niemalże przez całe spotkanie. Bez najmniejszego problemu rozbijali dobrymi atakami obronę rywala.  Tylko w pierwszej kwarcie gra była wyrównana. Żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć większej niż kilkupunktowej przewagi. Na minutę przez zakończeniem pierwszej kwarty po kolejnym celnym rzucie niesamowicie dysponowanego tego dnia Mike Ansley’a poloniści osiągnęli sześciopunktową przewagę 19-13. Szybko jednak po rzutach Vladimira Ticy i Cliffa Hawkinsa została ona zniwelowana. Po 10 minutach Polonia prowadziła minimalnie 21-19.  Kwidzynianie grali dobrze w obronie, ale nazbyt często faulowali. Na ich koncie było 8 fauli, polonistów ledwie dwa. Basket miał 6 przechwytów, Polonia 3.

 

W drugiej kwarcie Polonia przez pięć minut zdołała ledwie dopisać do swego konta cztery punkty, kwidzynianie w tym samym czasie dopisali 16. W połowie drugiej kwarty przyjezdni prowadzili 35-25. W 15 minucie na parkiet wrócił Mike Ansley, który praktycznie sam grał przeciwko Basketowi. To głównie dzięki niemu Polonia nieco zniwelowała straty. Po 20 minutach Basket wygrywał 42-34.  Kwidzynianie przeważali praktycznie w każdym elemencie gry, mieli 11 przechwytów przy 3 Polonii i 5 strat przy 12 stratach gospodarzy. Przegrywali jedynie na tablicach, gdzie brylował Ansley, 20-10 na korzyść Polonii oraz nadal nazbyt często faulowali. W połowie kwarty w faulach było 12-4, na koniec 14-7 na niekorzyść Basketu Kwidzyn. 

 

Trzecią kwartę kwidzynianie rozpoczęli od mocnego uderzenia, dziewięciu kolejnych punktów autorstwa Michaela Kueblera, Vladimira Ticy i Chrisa Garnera. W 22 minucie goście wygrywali 51-34 i nadal byli w natarciu. W 27 minucie po trafieniu zza linii 6.25 Michaela Kueblera przewaga Basketu sięgnęła 20 pkt. 65-45. Od tego momentu zaczęła szybko topnieć. Po pół godzinie gry przyjezdni prowadzili 68-53. Jednak nic nie wskazywało, że można ten mecz przegrać.      

 

W czwartej kwarcie w dobrze funkcjonującym do tej pory zespole Basketu jakby się coś zacięło. Jedną z przyczyn były faule 21 Basket, 10 Polonia. Radosław Hyży i Chris Garner mieli po 4 faule, pozostali niewiele mniej. To znacznie ograniczało pole manewru, przede wszystkim w obronie. Na dwie minuty przed zakończeniem spotkania po rzucie Grega Harringtona Polonia traciła do Basketu tylko trzy oczka. Na tablicy było 74-77 dla przyjezdnych. Chwilę później, po piątej w tym spotkaniu trójce Mike  Ansley’a był już remis 80-80. Na 15 sekund przed zakończeniem meczu za trzy trafił Harrington. Po kontrowersyjnej decyzji sędziów uznano rzut za dwa Vladimirowi Ticy i było 83-82 dla gospodarzy. Równo z syreną wynik spotkania ustanowił Kevin  Johnson, który dobił niecelny rzut Jitima Younga. Basket przegrał wygrany mecz. Dwa, tak bardzo potrzebne zespołowi kwidzyńskiemu punkty zostały w stolicy.

 

 

Polonia Gaz Ziemny - Bank BPS Basket Kwidzyn 85:82 (21:19; 13:23; 19:26; 32:14)

 

 

Bank BPS Basket: Lubeck 5 (1); T. Weeden 0; C. Garner 11 (1); C. Hawkins 8 (1);

                      D. Puncewicz 0; P. Dąbrowski 7 (1); R. Hyży 10; V. Tica 13 (1); M. Kowalewski 0;

                      M. Kuebler 22 (3); K. Mielnik 0; B. Wallace 6

 

Polonia: Y. Jitim 6 (2); H. Radke 8; K. Łączyński 0; G. Harrington 14 (1); M. Nowakowski 0;

                      D. Aziewicz 0; M. Krajewski 0; K. Johnson 10; M. Przybylski 3;

                      P. Frasunkiewicz 7 (1); M. Ansley 37 (5)

 
 
Komentarze
dodany przez: HinolSusz00 9 lutego 2009 o 19:44
bardzo żałuję, że nie moglem być na tym meczu choć mialem taką możliwość, lecz zdrowie nie pozwoliło. szkoda , że przegraliśmy po tak ładnym widowisku z Gornikiem.
zamiast się napinać jeździjcie na mecze wyjazdowe!
dodany przez: KibicBASKETU 9 lutego 2009 o 07:56
Tylko Ty pseudo doktorku jesteś najlepszy i Twoje zdania są konstruktywne i w ogóle jesteś najlepszy. Troche pokory i mniej spekulacji. Ty zawsze jesteś obiektywny. Kończę bo jak napisałeś nie mój poziom trochę Ci jeszcze do mojego brakuje.
dodany przez: Richmarx 8 lutego 2009 o 22:27
ale pan pode mną zirytowany,nie dziwię się,brak argumentów tylko szczeniacka napinka.Jakieś konstruktywne zdania,nie,jakieś spostrzeżenia,nie.
Wybacz nie mój poziom.
dodany przez: KibicBASKETU 8 lutego 2009 o 19:50
A może juz nie pamiętacie poprzedniego sezonu? też wszyscy kalkulowali i było pieknie jak trafiliśmy na Kotwicę i co przegraliśmy z kretesem. Jak mamy coś ugrać to i tak ugramy i sędziowie nikomu nie pomogą jeżeli będziemy grali do konca tak jak wczoraj do pewnego momentu. Richmarx tylko śmieszy mnie Twoja zmienność czyżby na Twoim nicku "Richmax" juz sie poznali w całej Polsce? czekam na ripostę od doktora.
dodany przez: Colt 8 lutego 2009 o 17:42
ja zgadzam sie w calej rozciaglosci z richmarxem w tej chwili tylko 10 miejsce, przy wygranej z polonia byl cien szansy na 7 a teraz juz trzeba tylko wycelowac w 10 albo 11 obojetnie ewentualny cwiercfinal z prokomem nie zdzierze juz widze trzech sprawiedliwych robiacych wszystko aby prokom wygral szybkie 3:0 bo przeciez do finalu oni nie moga sie zbytnio zmęczyc.Komus sie moze niepodobac taka kalkulacja ale ja bede twierdzil ze w tym szalonym sezonie omijając prokom trafiajac np na kotwice mozna zajsc naprawde daleko. pozdro
dodany przez: Yankes 8 lutego 2009 o 17:35
Potwierdzam slowa miska, zagralismy w 4 kwarcie jak frajerzy, podejzewam ze zawodnicy mysleli ze bedzie tak jak w meczu z Gornikiem, czyli totalny nokaut, owszem tak sie zapowiadalo ale to co zagrali w ostatniej kwarcie to jest niepojete... Najslabsi bohaterowie w tym meczu to trzech "wspanialych" debili przez ktorych traci cala polska koszykowka, po meczu odrazu przypomnialo mi sie sedziowanie w zeszlym sezonie gdzie rowniez sedziowie wypaczyli wynik spotkania... Fakt tak jak napisal TG sedziowie nie dali sobie wrzucic 20 pkt w jednej kwarcie, jednak uwazam ze bardzo sie przyczynili do zwyciestwa warszawiakom. Spekulacje co do miejsca w tabeli sa nie na miejscu, mamy wygrywac i piac sie w gore tabeli, napewno specjalnie nie przegralismy tego meczu!!! Juz po zejsciu z parkietu bylo widac jak Urlep kilka minut opieprza (mowiac delikatnie) bodajze Hawkinsa, napewno nie tak to mialo byc, to miala byc wygrana. Ale coz gramy dalej, mozna szukac wielu przyczyn jednak to juz nie nasza sprawa, sa trenerzy ktorzy napewno wyciagna wnioski.
Na sam koniec chcialbym sie odniesc do naszych kibicow, a wlasciwie ich brak na meczach wyjazdowych, oczywiscie nie wszystkich, ale na takich wyjazdach jak ten do Warszawy powinna byc nas solidna grupa ktora by wspierala zespol, gdyby to bylo wczoraj na meczu, jestem przekonany ze dalibysmy rade... No ale mowi sie trudno, pozdro dla tych co byli w Warszawie.
dodany przez: Richmarx 8 lutego 2009 o 17:01
a może jeszcze wymień z 7 bo mi zwisa jaki mam nick bo tu tylko nick...
wg mnie jak nie mamy szans na miejsce 7 dobrze sie stało że przegraliśmy jest szansa zająć 10 miejsce i w pre odprawić koszalin lub wawe i w play-off nie grać z prokomem,co jest równoznaczne z eliminacja nas.Wie coś o tym i polpak i stg.
dodany przez: KibicBASKETU 8 lutego 2009 o 16:45
Richmarx, a może dr Kwidzyn ( bo taki sam komentarz jak tu odczytałem na polskim koszu ) tu nie ma jakichkolwiek kalkulacji. Widzisz jaka jest liga każdy z każdym może wygrać i może przegrać i co jak co ale wczorajsza porażka nie była nam na rękę, chyba mamy raczej aspirację na 8-kę a nie na 10 miejsce. Pozdrawiam
dodany przez: Richmarx 8 lutego 2009 o 14:17
Troche mi smutno ,że tak frajersko zagraliśmy.Mike pokazał,że pod koszem masa ciała jest też ważna i robił co chciał.
Jak zobaczyłem wynik nie mogłem uwierzyć..,a prawie 2 razy więcej zbiórek Wawy mnie oszołomiło...
Ale dla naszych losów to całkiem dobrze,tym bardziej że stal wygrała.My zajmiemy 10 miejsce i jak pokonamy koszalin czy wawe zagramy play-off nie z zespołem Wierzbowskiego.
zatem jest cool,a czy my specjalnie nie przegraliśmy tego meczu bo to nam na rękę;)
dodany przez: TG 8 lutego 2009 o 11:01
Mialem okazje widzieć to na własne oczy i nadal chyba jestem w szoku... Przez 3kw graliśmy bardzo dobrze, zwlaszcza w obronie. Jedynym zawodnikiem, ktory nas kaleczyl byl Big Mike. Ale czwarta kwarta to dramat, nasi zawodnicy chyba myśleli, ze ją przewedruja... Slabizna w obronie i nieporadnosc w ataku. Niestety moim zdaniem zabrakło wtedy lidera, ktory wziąłby sprawe w swoje ręce i nakręcił z powrotem zespół. A tego dnia mógł być to Kuebler.
Wtopa straszna i musimy o niej szybko zapomnieć ;].
Ani słowa nie napisze o sędziach, to nie oni dali sobie wrzucić 20pkt wiecej w 4 kwarcie.
dodany przez: Misiek 8 lutego 2009 o 10:31
Do tej pory nie mogę uwierzyć że przegraliśmy gdyż byłem na meczu. Pal licho sędziów którzy ewidentnie wspierali gospodarzy ale ja mam prawo oczekiwać od profesjonalnych graczy iż nie grają koszykówki frajerskiej. Niestety Basket okazał się pojętnym uczniem Anwilu i udowodnił iż frajerska gra też nie jest mu obca.
dodany przez: JagiellyWandal 7 lutego 2009 o 21:17
Z popcornem będzie lepiej:D
dodany przez: Wade 7 lutego 2009 o 21:03
Boze jaka porazka.! ;/.!!! "Mike" Gratuacje xD.!
dodany przez: Zi0m 7 lutego 2009 o 20:20
Super 3 kwarty w wykonaniu kwidzynian ..;/
ale 4 to juz kwarta ansleya, trudno..
 
Dodaj komentarz:
Twój komentarz zostanie wyemitowany
po zatwierdzeniu jego tresci przez moderatora.


Aby dodawać komentarze, musisz się zalogować.

 

 

  Junior II Liga - 1 kolejka  
 
VS
 
 
Z kim AS Mrągowo
Wynik 82-45
Data 17.10.2013
Gdzie Kwidzyn
 
 
statystyki podsumowanie
 
  Walka o II Liga - 2 kolejka  
 
VS
 
 
Z kim Uks Bryza Kolbudy
Gdzie Kwidzyn
Data 20.10.2013
Godzina 17:00