|

Niemożliwe stało się możliwe! Koszykarze Bank BPS Basketu przegrywali przez 39 minut. W drugiej kwarcie nawet 25 punktami. Jednak pokazali, że mają charakter. Po niezwykle emocjonującym i trzymającym do ostatnich sekund spotkaniu pokonali we włocławskiej Hali Mistrzów Anwil 81-79. Mistrz Andrzej Urlep pokazał miejsce w szyku uczniowi Igorowi Griszczukowi. Zwycięskie punkty zdobył rzutem zza linii 6.25 metra na 6 sekund przed końcem Meczu Brian Lubeck.
To drugi mecz raz w tym sezonie, w którym Brian Lubeck dał zwycięstwo Basketowi rzutem za trzy w końcowych sekundach. Podobnie było w meczu z Turowem.
- Idealnie zrealizowaliśmy to, co rozpisał na trener, po wzięciu czasu. Czułem się niesamowicie, kiedy zobaczyłem, że po moim rzucie piłka trafiła do kosza. To jest ogromne zadowolenie nie pomylić się w takim momencie, kiedy twój rzut decyduje o wygranej własnego zespołu. W zeszłym roku z Polpharmą również trafiłem, ale rzut wolny i wygraliśmy na koniec, więc mogę śmiało powiedzieć, że lubię grać w tej hali- mówił Brian Lubeck.
Do przerwy wydawało się, że drużyna Bank BPS Basket nie jest w stanie przeciwstawić się rozpędzonemu Anwilowi. Wprawdzie pierwsze punkty spotkania zdobył Tony Wedden i Chris Garner, a goście prowadzili 4-2. To odpowiedź gospodarzy był natychmiastowa, szybko po trafieniu Andrzeja Pluty i Łukasza Koszarka miejscowi wyrównali i wyszli na prowadzenie. Jednak kwidzynianie nie odpuszczali. Do 4 minuty spotkania toczyli wyrównaną grę. W połowie kwarty nastąpił szybki odjazd gospodarzy. W 5 minucie Anwil wygrywał 16-9 i szybko powiększał przewagę. Nieco stopniała ona pod koniec kwarty i gdyby lepsza skuteczność gości z linii rzutów wolnych byłaby zdecydowanie mniejsza. Po 10 minutach Anwil prowadził 25-20.
W drugiej kwarcie pod koszem Basketu przetoczył się huragan. Zaczął rzutem za trzy Łukasz Koszarek. Na to dwoma punktami odpowiedział Michael Kuebler. Przez następne dwie minuty gospodarze sprzedali gościom cztery trójki, dwie autorstwa Tommego Adamsa, jedną Łukasza Koszarka i jeszcze jedną młodzieżowca Michała Gabińskiego. Do tego dwa punkty dołożył Paul Miller. W 13 minucie przy 20 punktowej przewadze Anwilu o czas poprosił Andriej Urlep. Niestety nie zmieniło to gry Basketu. W natarciu byli niesamowicie trafiający z każdej pozycji gospodarze. Pierwsze sześć minut tej odsłony przyjezdni przegrali 2-20. W połowie kwarty Anwil wygrywał 25 punktami 49-24 i nie zwalniał tempa. Na szczescie pod koniec kwarty kilka punktow dla Basketu zdobył Radosław Hyży. Dzięki niemu przewaga miejscowych stopniała do 20 punktów. Wynik pierwszej połowy na 33-51 dla miejscowych ustanowił na 4 sekundy przed syreną rzutem z półdystansu Michael Kuebler.
Anwil trafił do przerwy 7 z 11 rzutów za 3 i 10 z 17 za 2. Koszykarze Bank BPS Basket próbowali rzucać z dystansu dziesięciokrotnie, ale nie udało im się trafić ani razu. Gdyby nie 10 strat włocławian, ich prowadzenie mogło być jeszcze wyższe. Mimo niekorzystnego rezultatu przyjezdni nie zamierzali składać broni. Mimo przewagi gospodarzy cały czas myśleli o wygranej. W szatni Basketu w czasie przerwy musiało być bardzo gorąco. Pytany zaraz po wyjściu z szatni, przez telewizyjnego dziennikarza, Piotr Dąbrowski bez wahania powiedział, że trenera kazał im pokazać, że mają…. charakter.
Po przerwie wysokie prowadzenie i łatwość w zdobywaniu punktów totalnie uśpiło graczy Anwilu. Po zmianie stron prezentowali, przede wszystkim w ataku, żałosną koszykówkę. Pierwsze punkty dla miejscowych zdobył po blisko czterech minutach z linii rzutów wolnych Milos Paravinja. Natomiast kwidzynianie doskonale bronili, nie było dla nich straconych piłek i w końcu zaczęli trafiać z dystansu. Po dwóch kolejnych trójkach Toniego Weddena i Vladimira Ticy i w 23 minucie gospodarze wygrywali tylko 55-45. W 28 minucie po trafieniu Cliffa Hawkinsa przewaga gospodarzy stopniała do sześciu punktów 51-57.
-Trener podczas przerwy powiedział nam w szatni, że mamy pokazać, że jesteśmy nie tylko koszykarzami, ale walczącymi mężczyznami. No i pokazaliśmy - mówił Cliff Hawkins.
Po szczęśliwym rzucie w ostatnich sekundach za trzy Marko Brkića miejscowi prowadzili 64-52. Anwil zakończył kwartę z zaledwie dwoma celnymi rzutami z gry!
Czwartą kwartę rozpoczęli rzutami za trzy Tony Weeden i Chris Garner. Przewaga miejscowych stopniała ponownie do sześciu oczek 58-64. Po kolejnych trafieniach zza linii 6.25 metra kapitana Basketu Chrisa Garnera i Michaela Kueblera było tylko 76:72, a za chwilę po stracie Koszarka i kontrze Garnera 76:74 dla Anwilu. W ostatnich minutach podopieczni Igora Griszczuka grali jak jeźdźcy bez głowy. Do remisu 76:76 na nieco ponad minutę przed końcem doprowadził Radosław Hyży, ale zaraz za 3 pkt. trafił Tommy Adams. Pomylił się Michael Kuebler, więc goście musieli szybko faulować. Jednak na koncie Basketu w tym momencie były tylko dwa faule zespołowe, więc nie przyniosło to od razu wolnych, a cenne sekundy upływały. Po „asyście”, debiutującego w barwach Anwilu Milosa Paravinja, który podał piłkę wprost w ręce Michaela Kublera, a ten po kontrze zmniejszył dystans do 79:78. Na kilkanaście sekund przed końcem meczu Andriej Urlep wziął przysługujący mu czas i rozpisał ostanią akcję meczu. Po gwizdku Tommy Adams stracił piłkę, którą przechwycił Chris Garner, minął Łukasza Koszarka i podał do będącego na czystej pozycji Briana Lubecka, który przymierzył i z zimną krwią trafił za trzy przesadzając o zwycięstwie swojego zespołu. Anwil w tym meczu miał aż 25 strat, a Basket kończył mecz z kontem 20 przechwytów!
-Zaczęliśmy bardzo dobrze to spotkanie, nie dawaliśmy rywalom zdobywać punktów i graliśmy dobrze szybkim atakiem. Widocznie tak wysokie prowadzenie spowodowało, że za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo. Z drugiej strony nie można wygrać meczu, gdy ma się 25 strat! Moi zawodnicy pokazali, że nie mają … charakteru– mówił Igor Griszczuk, szkoleniowiec.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że udało nam się wrócić do gry po tak fatalnej pierwszej połowie. Zupełnie inaczej zagraliśmy w drugiej części meczu, w której nasza obrona zaczęła funkcjonować tak, jak należy. W szatni odpowiednio zmobilizowałem zawodników. To przyniosło efekt - twierdził Andriej Urlep, trener Bank BPS Basket.
ANWIL- BANK BPS BASKET 79-81 (25:20, 26:13, 13:19, 15:29)
BANK BPS BASKET: Garner 17 (3), Kuebler 14, Hyży 13, Tica 11 (1), Weeden 11 (1), Lubeck 6 (2), Hawkins 4, Kowalewski 3, Wallace 2, Dąbrowski 0, Potulski 0.
|