|
W meczu o „cztery” punkty Sokołów Znicz Jarosław okazał się lepszy od Bank BPS Basket Kwidzyn wygrywając 85-79. Jarosławianie przerwali tym samym serię czterech kolejnych spotkań wygranych przez kwidzynian na wyjeździe. W pojedynku dwóch byłych trenerów kadry narodowej Andrieja Urlepa i Dariusza Szczubiała lepszym okazał się ten drugi. Basket na przyzwoitym poziomie zagrał jedynie w czwartej kwarcie.
Jarosławianie prowadzili od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Momentami ich przewaga wynosiła nawet 16 punktów. Kwidzynianie przez 32 minuty nie trafiali z dystansu. Na koncie gospodarzy do tego momentu było jedenaście trójek, a gości ledwie jedna. Oprócz tego Basket bardzo słabo grał w obronie. Mecz wyglądał podobnie jak przegrany z Polpharmą Starogard Gdańsk. Przeciwnik praktycznie przez cały czas wygrywał kilkoma, a nawet kilkunastoma punktami, koszykarze Basketu usiłował gonić, niestety z miernym skutkiem.
Pierwsze punkty spotkania zdobył Tomasz Celej, który trafił zza linii 6.25 metra. Wcześniej po faulu Gradyego Reynoldsa dwukrotnie z linii rzutów wolnych spudłował Vladimir Tica. Do punktów Celeja dwa punkty dołożył najskuteczniejszy w zespole gospodarzy w tym spotkaniu, 33 pkt., Quinton Day. Ze strony gości tylko jeden rzut wolny wykorzystał Michael Kuebler. Za to za dwa trafił Tomasz Celej i Znicz wygrywał w 2 minucie meczu 7-1. Po kolejnym nieudanym wejściu Vladimira Ticy trener Andriej Urlep zastąpił go Radosławem Hyżym. Ten nieco uporządkował i ożywił grę Basketu, do tego dwukrotnie trafił, dzięki czemu goście w połowie kwarty przegrywali tylko 5-7. Niestety w natarciu w dalszym ciągu byli gospodarze. Przy stanie 5-9 o czas poprosił Andriej Urlep. W drużynie Basketu nastąpiły zmiany personalne, niestety nie zmieniło to obrazu gry. Kwidzynianie nie trafiali przede wszystkim z dystansu, słabo bronili, a najgorsze, zupełnie nie potrafili sobie poradzić z agresywną obroną gospodarzy. W 8 minucie Znicz wygrywał 11-5. W tym fragmencie gry tylko raz z wolnego trafił Brian Lubeck, ale dwa punkty dołożył bardzo aktywny Radosław Hyży, na to celnym rzutem za trzy odpowiedział Witalij Kowalenko. W efekcie gospodarze w 8 minucie meczu wygrywali 14-8. Dwa celne wolne Radosława Hyżego tuż przed syreną kończącą kwartę zniwelowały tę różnice i po 10 minutach przewaga miejscowych wynosiła tylko cztery punkty 14-10.
Druga kwarta zaczęła się od punktów Witalija Kowalenki. Na to celnym rzutem odpowiedział Cliff Hawkins. Za trzy trafił po raz drugi w tym meczu Tomasz Celej. Dystans do Znicza zmniejszył Radosław Hyży. W rewanżu trafił Bartosz Diduszko, na to odpowiedział ponownie grający na stuprocentowej skuteczności Radosław Hyży. W 13 minucie meczu po trójce Quintona Daya przy stanie 16-24 dla Znicza o drugą przysługującą mu przerwę poprosił Andriej Urlep. Niestety podobnie jak w pierwszej odsłonie poza zmianami personalnymi niewiele to wniosło do gry gości. Kwidzynianie próbowali przede wszystkim rzutów z dystansu, ale w tym okresie meczu ten element gry wyraźnie szwankował. Za to niezwykle często i łatwo zza linii 6.25 metra trafili gospodarze. W 17 minucie po kolejnej trójce Quintona Daya Znicz wygrywał różnicą 11 pkt., 33-22. Przewagę gospodarzy zniwelowała trójka Marcina Kowalewskiego oraz punkty Vladimira Ticy. Kwarta skończyła się ośmiopunktowym, 35-27 prowadzeniem miejscowych.
Kwidzynianie w ciągu pierwszych 20 minut tylko raz na osiem prób trafili za trzy, gospodarze celnie rzucali pięć razy na 14 rzutów. Niewiele lepiej było w przypadku Basketu w rzutach z półdystansu, 10 trafionych na 17 rzutów i wolnych 4 celne na 8 rzutów. Za to Basket na swoim koncie miał aż 10 strat.
W trzeciej kwarcie obraz gry nie uległ zmianie. W 24 minucie kwidzynianie po piątym w tym meczu trafieniu zza linii 6.25 metra Quintona Daya przegrywali już 12 punktami 33-45. Podobnie jak w pierwszej połowie niewiele zmienił w obrazie gry przyjezdnych czas, o który poprosił szkoleniowiec Basketu. W końcu w niemoc strzelecką przełamał Tony Weeden, który trafił zza linii 6.25 metra. Niestety natychmiast na trójkę Toniego Weedena podobnym rzutem odpowiedział Tomasz Celej. Po pół godzinie gry miejscowi wygrywali 58-48.
Na początku czwartej kwarty po 12 trójce w tym meczu Znicz wygrywał 66-50. Goście głównie za sprawą Cliffa Hawkinsa zmniejszyli w połowie kwarty dystans do ośmiu oczek, 60-68. W ostatnich minutach spotkania w końcu zaczęli trafiać z dystansu. W 38 minucie po trójce Chrisa Garnera, Znicz wygrywał tylko 77-72. Ostatnie dwie minuty meczu to faule gości przede wszystkim na Quintonie Dayu i celne wolne tego zawodnika. Na 24 sekundy przed zakończeniem spotkania po piątej trójce basketu, tym razem autorstwa Michaela Kueblera Basket zmniejszył dystans do czterech punktów 77-81. Ostatnie dziesięć sekund to dwa celne wolne Deya, dwa punkty z półdystansu Kueblera oraz ponownie dwa wolne Quintona Daya. Znicz wygrał trzeci mecz z rzędu, tym razem 85-79. Basket przegrał po raz drugi z rzędu, a w środę, 21 stycznia już kolejne, arcytrudny mecz z Kotwicą Kołobrzeg.
Po meczu Andriej Urlep bardzo krótko podsumował spotkanie.
-Zepsuliśmy początek. Źle weszliśmy w mecz. W drugiej połowie Znicz grał rewelacyjnie. Nie mogliśmy sobie z tym poradzić i przegraliśmy –wyjaśniał szkoleniowiec Bank BPS Basket.
O wiele bardziej rozmowny był Dariusz Szczubiał, trener Sokołowa Znicza Jarosław.
- Faktycznie zagraliśmy lepiej i jeszcze skuteczniej niż poprzednio. Wyszedł nam mecz i to jest najważniejsze. Od początku do końca byliśmy skoncentrowani, byliśmy szybcy. Przychodząc do Znicza nie kalkulowałem ile trzeba wygrać by się utrzymać i nadal tego nie robię. My chcemy po prostu zwyciężać i dawać radość kibicom. Co będzie dalej zobaczymy – mówił Dariusz Szczubiał.
Sokołów Znicz - Bank BPS Basket 85-79 ( 14-10, 21-17, 23-21, 27-31)
Bank BPS Basket: Hyży 18, Tica 12, Lubeck 12 (3), Kuebler 12 (1), Hawkins 9 (1), Garner 6 (2),
Wedden 5(1), Kowalewski 5 (1), Wallace 0, Dąbrowski 0, Potulski 0.
Sokołów Znicz: Timberlake 3, Diduszko 2, Kukiełka 0, Day 33 (6), Mikołajko 0, Szczotka 0,
Nowak 0, Reynolds 13 (1), Miszczuk 4, Neltner 10 (1), Kowalenko 5(1), Celej 15(3).
|