|
Polpharma wygrywając w Kwidzynie 96-88 przerwała serię pięciu kolejnych zwycięstw Bank BPS Basket. Tym samym potrzymała zwycięska passę w meczach z Basketem.
Mecz od pierwszej do ostatniej minuty mógł się podobać kibicom. Nie zabrakło w nim emocji, szybkich akcji, wsadów, kontr i rzutów za trzy, niekonwencjonalnych zagrań oraz walki z obydwóch stron. Niestety od początku nie układał sie po myśli gospodarzy. Pierwsze punkty w meczu zdobyli dla Polpharmy byli gracze Bank BPS Basket. W pierwszej minucie spotkania pięć punktów zapisał na swoje konto Mujo Tuliković, dwa celne rzuty wolne dołożył Erick Barkley i już Andriej Urlep musiał prosić o przerwę na żądanie. Reprymendy trenera i zmiany w składzie pomogły na tyle, że gospodarze przede wszystkim zaczęli grać uważniej w obronie. Pierwsze punkty dla Basketu zdobył w 3 minucie meczu Tony Weeden. W odpowiedzi najskuteczniejszy gracz Polpharmy w tym meczu, Eric Coleman po raz pierwszy popisał się wsadem i przyjezdni wygrywali 9-2. Ich napór nie ustawał. Gospodarze grali dobrze, ale niestety zbyt nerwowo, widać było, że bardzo chcą wygrać, a w takiej sytuacji nie zawsze wszystko dobrze wychodzi. Gospodarze potrafili wypracować akcję, ale zawodzili w tym najważniejszym momencie, czyli celnym rzucie do kosza. W połowie kwarty goście po trafieniu Mujo Tulijkovića wygrywali już 10 punktami 21-11. Celne rzuty Michaela Kueblera i Briana Lubecka nieco zmniejszyły przewagę przyjezdnych do stanu 15-21. Po akcji 2+1 Briana Lubecka przewaga gości zmalała do pięciu punktów i gospodarze nadal byli w gazie. W takiej sytuacji o czas poprosił szkoleniowiec Polpharmy, Mariusz Karol. Nie wiele to pomogło. Po trafieniu Radosława Hyżego Polpharma wygrywała tylko 23-20. Z trzy punktową przewagą 25-22 goście schodzili na pierwsza przerwę.
Druga odsłona rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, od kolejnych sześciu punktów zespołu gości. W 13 minucie po trafieniu zza linii 6.25 metra Michaela Hicksa przewaga gości ponownie wzrosła do 10 punktów 36-26. Podobnie jak w pierwszej kwarcie gospodarze musieli gonić. Głównie za sprawą Michaela Kueblera, Vladimira Ticy i Briana Lubecka kwidzynianie w połowie kwarty zbliżyli się na cztery oczka (36-40). Wówczas ponownie o czas poprosił Mariusz Karol. W drugiej części tej odsłony gra się wyrównała, jednak ze wskazaniem na zespół gości. Niesamowite emocje oglądali kibice w końcówce tej odsłony. W 18 minucie po akcji 2+1 Erica Colemana przy stanie 40-46 dla przyjezdnych o czas poprosił Andriej Urlep. Zaraz po wznowieniu gry za trzy trafił Michael Kuebler, na co trzema rzutami wolnymi odpowiedział Erick Barkley. Na 50 sekund przed zakończeniem kwarty akcję 2+1 zaliczył Vladimir Tica i było tylko 46-49 dla przyjezdnych. Na kilka sekund przed końcem kwarty po kolejnym trafieniu Ticy gospodarze przegrywali tylko 48-51. Równo z syreną wynik pierwszej połowy na 54-48 dla gości rzutem zza linii 6.25 metra, ustanowił Wojciech Żurawski.
Trzecia kwarta rozpoczęła się od trafienia Radosław Hyżego, dwóch celnych wolnych Ericka Barkleya i dwóch punktów Hyżego. Od tej akcji w miarę dobrze funkcjonującym do tej pory zespole gospodarzy, coś się zacięło. Przez trzy kolejne minuty punkty zdobywali wyłącznie goście. Zaczął akcją 2+1 Eric Coleman, pięć punktów dołożył Erick Barkley. Przy stanie 52-63 dla przyjezdnych o czas poprosił Andriej Urlep. Jego uwagi nie zmieniły wiele w grze zespołu kwidzyńskiego. W połowie kwarty Polpharma wygrywała 16 punktami, 68-52. Siedem kolejnych punktów Basketu, cztery Michaela Kueblera oraz trzy Toniego Weedena pozwoliły na zmniejszenie dystansu do zespołu gości do dziewięciu punktów. Natychmiast o czas poprosił trener Mariusz Karol i goście szybko uporządkowali grę. Po pół godzinie meczu Polpharma prowadziła 74-61.
W czwartej kwarcie wysokie prowadzenie nieco uśpiło gości. W drużynie Bank BPS Basket w tej fazie meczu bardzo dobrze poczynał sobie Cliff Hawkins, który w kilka minut zdobył dziesięć punktów. To głównie dzięki niemu Basket zbliżył sie do przeciwnika na dziesięć oczek, 73-83. Niestety gospodarze szybko łapali faule. W 3 minucie tej kwarty na koncie miejscowych było już pięć fauli, a konto bardzo agresywnie grających gości było zerowe. Pierwszy faul koszykarze Polpharmy w tej odsłonie złapali dopiero w 7 minucie. Goście tego dnia wykonywali aż 39, z tego 30 trafionych rzutów wolnych, przy tylko 16, 13 trafionych rzutach wolnych gospodarzy. Na 2.5 minuty przed zakończeniem meczu boisko z pięcioma przewinieniami opuścił Chris Garner. Na 50 sekund przed zakończeniem spotkania po trójce najskuteczniejszego w zespole z Kwidzyna Michaela Kueblera, Basket tracił do rywala osiem punktów. Ostatnie sekundy to faule gospodarzy i rzuty wolne wykonywane przez gości. Mimo 50 procentowej skuteczności starogardzianie pewnie dowieźli uzyskaną wcześniej przewagę do końca meczu. Bank BPS Basket przegrał 88-96.
Po meczu zadowolenia ze zwycięstwa nie krył trener przyjezdnych Mariusz Karol. Było to jego pierwsze zwycięstwo nad Andriejem Urlepem.
- Bardzo się cieszę, ze zwycięstwa. Mecz mógł się podobać kibicom. Był bardzo szybki, opierał się głównie na aktywnej obronie i szybkich atakach. Wygraliśmy na trudnym kwidzyńskim boisku. Jestem ogromnie szczęśliwy. Wszyscy moi zawodnicy wykazali ogromną determinację i bardzo chcieli wygrać. Chciałbym zadedykować to zwycięstwo wszystkim kibicom Polpharmy, którzy przyjechali do Kwidzyna i wspierali nas dopingiem. Dzięki nim czuliśmy się jak w domu- mówił szkoleniowiec Polpharmy
Z kolei Andriej Urlep twierdził, że o przegranej Basketu w znacznej mierze zadecydował słaby początek w pierwszej i trzeciej kwarcie.
- To jest kolejny mecz grany w Kwidzynie, podczas, którego drużyna gości wykonuje dwa razy więcej rzutów wolnych niż my. Chciałbym abyśmy kiedyś to my mieli takie sędziowanie. Zawodnicy zdawali sobie sprawę, jaka jest stawka tego spotkania. Bardzo, może nawet z bardzo chcieli wygrać- tłumaczył szkoleniowiec Basketu.
Trener Urlep uciął także wszelkie spekulację na temat jego przejścia do Turowa.
- Nikt ze mną się w tej sprawie nie kontaktował, ani tym bardziej nie rozmawiał - podkreślił stanowczo Andrej Urlep.
Bank BPS Basket- Polpharma 88-96 (22-25, 26-29, 13-20, 27-22)
Bank BPS Basket: Kuebler 22 (3), Weeden 13 (3), Hawkins 12 (2), Hyży 12, Tica 12, Lubeck 11,
Garner 3 ( 1), Wallace 2, Potulski 1, Dąbrowski 0, Mielnik 0.
Polpharma: Coleman 21, Barkley 19 (1), Eldridge 15 (1), Żurawski 15 (1), Hicks 12 (2),
Tulijković 11 (1), Jarecki 3, Scott 0, Kowalczuk 0, Sulowski 0. |