|

Trener z pięcioma tytułami mistrzostw Polski, plus kilkoma wicemistrzostwami po roku przerwy powraca na polskie parkiety, do tego do zespołu na koncie którego jedyne zwycięstwo i dziewięć porażek oraz ostatnie miejsce w lidze to zaskakujące posunięcie. Zazwyczaj trenował Pan zespoły, które walczyły o najwyższe lokaty. W Kwidzynie znalazł się pan w zupełnie innej roli. Czy nie jest to zbyt ryzykowne dla Pana autorytetu i kariery trenerskiej posunięcie?
- Taka jest praca trenera. Czasem pracuje się z dobrymi, silnymi i utytułowanymi zespołami, a innym razem ze słabszymi i raczej przeciętnymi. Ja w mojej karierze byłem szkoleniowcem różnych zespołów. Tylko Polsce udało mi się trenować najlepszych. W Słowenii bywało różnie, nie zawsze trenowałem najlepsze drużyny, pracowałem z dobrymi, przeciętnymi i słabymi. nie zawsze trenowałem najlepszych. Dla trenera najważniejsze są wyzwania, one dają możliwość sprawdzenia się. Dla mnie na dzień dzisiejszy takim olbrzymim wyzwaniem jest prac w Kwidzynie i utrzymanie Basketu w ekstraklasie.
Czyli utrzymanie Basketu w Polskiej Lidze Koszykówki to podstawowe zadanie z jakim zmierzy się Pan w Kwidzynie ?
Tak, zgadza się to jest podstawowy cel i jestem pewien, że jak najbardziej realny. Inaczej nie podejmowałbym się pracy w Kwidzynie
Jak długo zastanawiał się Pan nad podjęciem pracy w Kwidzynie ?
Stosunkowo długo myślałem nad podjęciem decyzji. Nie była ona łatwa. Na początku miałem nie obejmować tej posady, ale w końcu, po uzgodnieniu warunków, zdecydowałem się.
Czy po dwóch treningach jakie przeprowadził Pan z zespołem ma trener już jakieś rozeznanie. Czy zespół jest kompletny, czy potrzebne są na niektórych pozycjach uzupełnienia?
Uzupełnienia są niezbędne aby myśleć o utrzymaniu drużyny w ekstraklasie. Przede wszystkim w zespole brakuje wysokich zawodników. Tutaj są prawie same dwójko-trójki i tylko dwóch zawodników powyżej dwóch metrów. Dlatego zaproponowałem zarządowi aby do Kwidzyna sprowadził dobrze mi znanego ze Śląska Wrocław Radosława Hyżego. Mam nadzieję, że zawodnik zagra już w meczu z AZS Koszalin. Potrzebna jest także jedynka. Chris Garner to bardzo dobry zawodnik, ale musi mieć klasowego zmiennika. Bez tych uzupełnień trudno będzie utrzymać zespół w najwyższej klasie rozgrywek.
Jak ocenia Pan zawodników, których są aktualnie drużynie?
Trudno mi oceniać zawodników oceniać po dwóch treningach. Z tego co udało mi się zauważyć, to zawodnicy prezentują różny poziom pod względem sportowym. Nie można im odmówić jednego, ambicji i woli walki. Jednak to co pokazali mi już na pierwszym treningu, to że chcą pracować . Dlatego jestem przekonany, że jeśli utrzymują ten poziom zaangażowania, który dzisiaj zaprezentowali na treningach, to myślę, że będzie to niebawem widoczne również na meczach.
Najsłabszą stroną Basketu jest niewątpliwie obrona. Zespół w kilku meczach tracił po ponad 90 punktów. W zespołach, które wcześniej Pan prowadził pokazywał Pan, że do obrony przywiązuje ogromną wagę. Czy na treningach skupi się Pan właśnie na poprawie tego elementu gry, czy może znalazł Pan jeszcze coś, co trzeba poprawić?
Obrona to podstawa koszykówki. Dobrze broniąc wygrywa się mecze. Jednak w przypadku Basketu nie można skupić się jedynie na poprawie obrony. W przypadku tego zespołu trzeba poprawiać praktycznie wszystko, także mentalność i podejście do gry zawodników. Dlatego na pewno nie skupimy się jedynie na obronie. Będziemy pracować nad wszystkimi elementami. Będziemy chcieli zmienić taktykę zarówno w obronie jak i ataku aby na meczach dobrze funkcjonowała zarówno obrona jak i atak. Jednak zgodzę się z tym, że aby tracić mniej punktów w meczu, nad obroną będziemy pracować stanowczo dużo więcej niż zawodnicy robili to do tej pory.
Przed Panem niezwykle trudne zadanie. Na koncie Basketu dziewięć porażek i tylko jedna wygrana i ostatnie miejsce w lidze. Czy jest szansa na odwrócenie tej sytuacji?
Szansa zawsze jest. Dlatego jeszcze raz powtórzę inaczej nie podejmowałby się pracy w Kwidzynie. Spróbujemy jak najszybciej odwrócić sytuacje w jakiej obecnie znajduję się drużyna.
Czyli jest szansa na utrzymanie Ekstraligi w Kwidzynie?
Ja wierzę, że tak. Gdybym nie wierzył, nie byłoby mnie tutaj.
Czyli można wierzyć, że wygramy z AZS Koszalin?
Wierzyć zawsze można, a czy wygramy to zobaczymy w środę wieczorem.
Jaki jedyny europejski trener przebywał Pan na stażu w zespole NBA, w Kanadzie w drużynie Toronto Raptors. Jak znaczenie miał ten staż w Pana trenerskiej karierze?
Pobyt w Kanadzie wspominam bardzo miło. Zobaczyłem dużo interesujących rzeczy, spotkałem wielu interesujących ludzi. Ogólnie było bardzo fajnie. Przede wszystkim pobyt miał na celu podniesienie umiejętności trenerskich, miał ten wyjazd dla Pana duże znaczenie . Poznałem szereg rzeczy, których nie ma w europejskiej koszykówce. Drużyna z Toronto rozgrywała wówczas mecze, więc była doskonała okazja do obserwacji występów innych drużyn. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych grał także zespół CSKA Moskwa i mogłem zobaczyć występ tej znakomitej drużyny. To był naprawdę udany wyjazd pod każdym względem, ale oczywiście przede wszystkim szkoleniowym.
Czy rzeczy, które pan poznał w Toronto można przeszczepić na polskie parkiety?
Na pewno. Spróbuje to już zrobić z Basketem. Mam nadzieję, że się uda.
Dziękuje za rozmowę.
Rozmawiał Andrzej Chmielewski, Rzecznik Basket Kwidzyn
|