Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez strone
Do prawidlowego dzialania strony potrzebujesz Flash Player
Pobierz Flash Player
 
Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez stronę
Do prawidłowego działania strony potrzebujesz Flash Player 9
Pobierz Flash Player
 
Zawodnicy
Klub
Historia Klubu
Trenerzy
Awans 2006/07
Regulamin serwisu
Linki
Terminarz
Statut Klubu

 

 
 
31 października 2008 redakcja
 
 

ROZGROMIENI W CZWARTEJ KWARCIE

 
 

Początek spotkania nie zapowiadał tragedii, a jednak! Bank BPS Basket rozpoczął nietypową piątką Tony Weeden, Vladimir Tica, Michael Kuebler, David Dixon oraz Bartosz Potulski, który po raz pierwszy w sezonie 2008/2009 wyszedł na parkiet i zagrał dobre zawody asystując przy pierwszych punktach zdobytych przez kwidzyńskich koszykarzy. Pierwsze dwie kwarty były bardzo wyrównane, żadna z drużyn nie wyszła na znaczące prowadzenie, a druga odsłona spotkania skończyła się wynikiem 43:45 dla Anwilu. Trzecia kwarta rozpoczęła się od mocnego uderzenia Tony Weedena, który zdobył pierwsze sześć punktów dwukrotnie trafiając za trzy punkty, jednak w 25 minucie koszykarze z Włocławka przejęli inicjatywę i to Bank BPS Basket musiał gonić rywali. Czwarta odsłona to dramat naszych koszykarzy, który razili nieskutecznością a Anwil dziurawił nasz kosz punktami z za linii 6.25 m (6 x 3 pkt. w 4 kw.). Do połowy czwartej kwarty Bank BPS Basket nie zdołał zdobyć punktów przy 14 punktach gości, a na tablicy widniał już wynik 63:83 i było już po meczu. Igor Griszczuk zaczął wprowadzać koszykarzy, którzy nie mają okazji wykazania się w innych spotkaniach, jednak to nie zmieniło obrazu gry, a Anwil systematycznie powiększał przewagę, najwyższa w całym spotkaniu wyniosła 28 pkt. przy stanie 68:96. Czwarta kwarta i całe spotkanie zakończyło się bardzo wysoką porażką 73:99.

 
 
Komentarze
dodany przez: Richmarx 3 listopada 2008 o 13:49
Gra jaka była każdy widział.Momentami układało się nawet bardzo,ale ile w tym inwencji trenera a ile spontanicznego grania...
Osobiście mnie wkurzało,że cześć akcji wyglądała tak,że Potulski kozłował ok 15-18 sekund i nagle oddawał komuś na nie przygotowaną pozycję i ten robił odpałe...,gdzie w tym zagraniu myśl trenerska?

Kolejny słaby mecz Garnera..,już wiem dlaczego w Polpaku był rezerwowym,nie ten wiek by grać 1 skrzypce w zespole. Pozycja PG wyraźnie nam kuleje.
Do wolnych też mam zastrzezenia.
Na plus kuebler i weeden.

Pan żujący gumę,który włączał trąbę pod ciśnieniem niech tego zaprzestanie,z kibicowaniem nie ma to nic wspólnego,irytuje to i jest groźne dla słuchu.
dodany przez: Raul195 3 listopada 2008 o 09:30
Obawiam sie ze u nas w Wałbrzychu za dużo nie zdziałacie Górnik jak gra tak gra ale po odejsciu chudeusza napewno skonczylo sie rozdawanie punktow u siebie tak wiec cienko widze wasze szanse na dobry wynik zwłaszcza ze prabucki wraz z ze słabeuszem kowalczykiem i szczubialem to dinozaury wsrod taktykow, ja osobiscie chce aby spadlo sportino tak wiec zrobcie porzadek z trenerem tak jak my z chudeuszem bo inaczej bedzie wam ciezko.W tej chwili to stal gornik basket i sportino beda walczyc o utrzymanie takze mecz o 4 pkt. Pozdrawiam
dodany przez: Franek14 2 listopada 2008 o 17:13
Mam nadzieje że następny mecz albo będzie za darmo albo bez Prabuckiego bo inaczej nie będzie sensu przychodzić bo i tak przegrają z tym trenerem prawie wszystko.Co do meczu to był dobry do 4 kwarty kiedy to wyszło na jaw złe przygotowanie kondycyjne albo brak umiejętności w wyciśnięciu czego się da z zawodników i ich zmotywowaniu.
dodany przez: Nowy 2 listopada 2008 o 14:10
sorry za ten dziwny komentarz, ale kto używa laptopa, wie, że touchpad czasem lubi zmieniać pozycję kursora.. Miało być: "jedyne dobre z meczu, to tylko to, że zapełniła się cała hala, i do połowy panowała jeszcze jako taka sportowa atmosfera na hali. Jak zaczął nam Anwil uciekać z punktami, to wszystko się zepsuło.. a było tak fajnie..."
dodany przez: Misiek 2 listopada 2008 o 12:13
Należy też powiedzieć, iż Anwil w czwartej kwarcie zagrał bardzo dobrze i na niesamowitej skuteczność, stąd niewiele drużyn w lidze byłoby w stanie wygrać z tak usposobionym przeciwnikiem. Z drugiej strony Basket zagrał w czwartej kwarcie bardzo słabo - zgodzę się z opinią, iż praktycznie położył się na parkiecie - i niewiele drużyn z tak grającym Basketem byłoby "w stanie" przegrać.

Cieszy frekwencja na trybunach pomimo przykrej serii porażek. Fakt ten pozostawiam pod rozwagę specjalistom ds. marketingu w Baskecie.
dodany przez: Nowy 2 listopada 2008 o 10:46
jedyna dobre z meczu, to tylko to, że zapełniła się cała hala i do połowy była jeszcze jako sportowa taka atmosfera na hali. Jak zaczął nam Anwil uciekać z punktami, to wszystko się zepsuło.. a było tak fajnie...
dodany przez: Krupek_1992 1 listopada 2008 o 16:01
Nie wiem ,o co chodzi?!
Nie przegralismy tylko 4. kwarta,lecz calym meczem.To,ze utrzymywalismy rowna walke tak dlugo,to nie zasluga dobrej gry,lecz jakoby dobrej skutecznosci.Poza tym Weeden za bardzo wczul sie w role strzelca,ktora nie zabardzo mu wychodzila..
dodany przez: Iverson 1 listopada 2008 o 14:59
zwolnić prabuckiego!!!!! prabucki won do domu
dodany przez: TG 1 listopada 2008 o 13:48
Niestety widziałem tylko trzecią i czwartą kwartę. Już w trzeciej nie wyglądało to dobrze. Na szczęście trafiał Weeden, więc wynik był na styku. Ale nie było tam gry. Nie dopatrzyłem się jakiejkolwiek taktyki (chyba że za taktykę można uznać ścianę dla zawodników przebiegających pod koszem...). I to było widać jak na dłoni. Gdyby nie trafiał Weeden to już w 3 kw Anwil odjechałby na kilkanaście pkt. Widać było na twarzach naszych zawodników straszną niemoc i frustrację spowodowaną tym, że nic nie mogą zrobić. Anwil natomiast spokojnie rozjeżdżał nas pick and roll'em (a przynajmniej od tego rozpoczynała się prawie każda akcja zakończona punktami). Nie wygra się meczu jeśli nasze akcje kończą się wraz z pierwszym podaniem piłki i modleniem się, by zawodnik, który ją otrzymał sam wypracował sobie pozycję i trafił...
dodany przez: Spartan23 1 listopada 2008 o 12:43
Jak to ładnie wszystko było ustawione tak jak i cała gra basketu żal.pl
dodany przez: Reynolds 1 listopada 2008 o 12:24
Mnie strasznie boli fakt ze trener nie daje szansy Marianowi, ani Punkowi, jak już wpuszcza ich to na 2-3 min. To są strzelcy oni muszą powąchać parkietu, wejść w grę. Dziwna jest ta cała koncepcja gry, uważam że Prabucki nic już z tego nie sklei.
dodany przez: Mutak 1 listopada 2008 o 12:01
@Madzia - nie widziałem statystyk jak pisałem tego komenta - ale wydawało mi się, że grali dluzej no, ale to chyba gorzej dla trenera :) bo nawet nie można przypisać tej klęski w 4 kwarcie druzynie, bo nie byli zmęczeni - tylko poprostu nie mieli pomysłu na grę, który powinien zapewnić trener.
dodany przez: Madzia 1 listopada 2008 o 11:53
Do Mutak:
Oto statystyki, które raz - ja mam przed sobą, dwa - są dostępne na stronie PLK. Według nich Dixon grał 29:13 min, Tica 30:04 min, a Weeden 26:30 min... Więc nie można powiedzieć, że Ci zawodnicy byli ma mocno wykorzystywani przez Prabuckiego... Moja subiektywna teoria na temat gry jest taka: na początku meczu (nie tylko tego, bo sporo meczów przegraliśmy właśnie w końcówce) nasi chłopcy grali dobrze, bo grali swoje - widzieli się na boisku, grali kilka kombinacyjnych akcji, gdyż świetnie się komunikowali na boisku... Anwil się zorientował, że coś trzeba z tym zrobić, bo Basket grał, co chciał... Więc przystąpili do ataku - to był koniec trzeciej kwarty... Naszym zawodnikom zabrakło wtedy pomysłów na grę, przy takiej taktyce włocławian... I właśnie w takich momentach - kiedy jest przerwa - trener powinien mieć już w głowie ułożony nowy sposób gry, jakąś taktykę, która pozwoli może nawet nie odrobić stratę, ale chociaż nawiązać walkę, żeby przegrać sześcioma punktami jak to było po 30 minutach a nie 26, jak się skończył mecz!!! Prabucki na konferencji tłumaczył, że drużyna przestała wierzyć i się właściwie położyła przed przeciwnikiem... Pytanie tylko - dlaczego zrezygnowała? Dlaczego trener nie potrafił ich zmotywować, pokazać, że jeszcze jest o co grać? On jest również od tego! Dobry trener powinien mieć podejście do zawodników - znać ich i wiedzieć co ich motywuje... Prabucki miał trzy miesiące na poznanie swojej drużyny... Skoro jej nie zna to nie jest jego, a jeśli nie jest jego, to żegnamy... Między zespołem a trenerem "nie ma chemii", więc jak kobieta daje kosza facetowi, to ten sobie odpuszcza, jak drużyna do kosza nie trafia, to odpuszcza sobie trener...
dodany przez: Dux 1 listopada 2008 o 11:39
TO CYTATY -"Żeby wygrać, trzeba trafiać" "Po czasie wziętym przez trenera Prabuckiego sytuacja nie zmieniła się ani trochę. Może poza tym, że do trafiających z dystansu graczy Anwilu dołączył Marko Brkić." "dla obrony honoru David Dixon ostatnimi siłami dostał się pod kosz" "Vladimir Tica, zrezygnowany spudłował oba rzuty wolne." A TO MOJE. TERAZ CZAS JUż CHYBA TYLKO DLA PREZESA. ZA CHWILę TYM śWIETNYM CHłOPAKOM NIC SIę NIE BęDZIE CHCIAłO.ILE RAZY MOżNA DOSTAć PO....? OSOBNO Są śWIETNI,ALE TRENER NIE POTRAFI ZROBIć Z NICH ZESPOłU.ZREZYGNOWANIE ,BRAK SIł TO OBRAZ BASKETU PO MECZU.SZKODA WIELKA.LIGA KOSZYKóWKI TO JEDNA Z WIęKSZYCH ATRAKCJI TEGO MIASTA.MOżNA TO JESZCZE ZMIENIć.APELUJCIE O HONOR DO TRENERA I DZIAłANIE DO PREZESA!!!!!!
dodany przez: Colt 1 listopada 2008 o 00:48
i nie zmienia sie nic!mialem juz sie nie wpisywac bo i tak glos kibicow sie nie liczy ale skoro juz prabucki ma trwac na stanowisku a my spokojnie podążac do 1ligi to apeluje o wiecej minut dla naszych rodzimych zawodnikow zostawią napewno wiecej serca na boisku i przynajmniej sie czegos nauczą.Dobra tyle jesli trener sie nie zmieni mam gdzies to wszystko po co sie denerwowac.pozdro
dodany przez: Mutak 1 listopada 2008 o 00:39
Heh tica dixon i weeden grali chyba równe 40minut. CO to w ogole za taktyka? Zaden zawodnik ekstraklasy chyba nie miałbym skuteczności takiej, jaką ma normalnie. Prabucki zamiast ich zmieniac na wzajem w drugiej polowie to gral nimi przez caly mecz.

Tak po za tym, to dziś (moze to i wina trenera bo tica/dixon/weeden po 40min grali) zawodnicy troche zawiedli. Tu już nie chodzi o taktyke, bo mieli szanse do rzutow - tylko o skutecznosc. Mysle ze fizycznie nie wytrzymali i nie trafiali. W ostatniej kwarcie akcja za akcje szło - z tym ze basket nie trafiał za 2 pkt, a anwil trafiał za trzy.

Czasem tez obrony nie rozumialem i naszych zawodnikow. Zamiast podejsc do gracza, ktory rzucal, to stali i sie patrzyli czy zawodnik trafi czy nie.

W dzisiejszym meczu zawiodła taktyka trenera (oparta na 3 zawodnikach grajacych przez caly mecz), no i tez troche zawodnicy (ALE TYLKO W 4 KWARCIE) zawiedli skutecznością. Chłopakom mozna wybaczyc, bo kazdemu sie zdarza gorszy dzień, ale trener heh ;] Panie Adamie Prabucki - wróć skąd przyszedłes ;]
dodany przez: Kiles 1 listopada 2008 o 00:30
Fajnie było do połowy trzeciej kwarty :-) Już nie wiem co myśleć? Poprostu mam wywalone już na to :)
dodany przez: Bary1993 1 listopada 2008 o 00:16
Gornik walbrzych ?

Nom to trzeba wygrac !

Prabucki moze 1 liga ?;>
dodany przez: Lloyd 1 listopada 2008 o 00:11
Nie wierzę już, że obraz gry za panowania tego trenera się może poprawić. Miejmy nadzieję, że p. Adam Prabucki będzie miał na tyle honoru i sam odejdzie. Tak chyba będzie najlepiej dla wszystkich.
Pzdr
dodany przez: Wojteh 1 listopada 2008 o 00:04
POMOCY !!!!!

pod koniec meczu koszykówki wypadło mi czarne etui z 2 kartami pamięci - na jednej z nich były zdjęcia z meczu Basket-Anwil - jeśli ktokolwiek wie cokolwiek lub je znalazł - proszę o kontakt - wojteh@gmail.com
dodany przez: JagiellyWandal 31 października 2008 o 23:05
Tak nie można przegrywać...
Prabucki do domu...;]
 
Dodaj komentarz:
Twój komentarz zostanie wyemitowany
po zatwierdzeniu jego tresci przez moderatora.


Aby dodawać komentarze, musisz się zalogować.

 

 

  Junior II Liga - 1 kolejka  
 
VS
 
 
Z kim AS Mrągowo
Wynik 82-45
Data 17.10.2013
Gdzie Kwidzyn
 
 
statystyki podsumowanie
 
  Walka o II Liga - 2 kolejka  
 
VS
 
 
Z kim Uks Bryza Kolbudy
Gdzie Kwidzyn
Data 20.10.2013
Godzina 17:00